Zagrajmy w… garażu.

W muzycznym skrócie: w nowej wersji programu GarrageBand znalazła się opcja nauki gry na instrumentach (do tej pory: fortepian i gitara), w formie prostych filmów-samouczków (więcej na temat odświeżonego pakietu iLife 09 i innych nowości Apple znajdziecie: konretnie u Pawła lub lapidarnie u Bartka). Nie ukrywam, że jest to rzecz, która mnie najbardziej zainteresowała, ale też wzbudziła pewne wątpliwości.

Pomysł – oczywiście nowatorski. Nikt przed Apple nie zarabiał na sprzedawaniu muzyki przez Sieć, nikt też do tej pory nie sprzedawał lekcji muzyki na video, a przynajmniej nie słyszałem. A wykonanie? Coż, nie uwierzę, póki nie zobaczę. Początkowo zareagowałem mocno sceptycznie. Wynalazki typu keabord z podświetlanymi klawiszami nie były w stanie nauczyć grać nikogo.

Co mi się w tym podoba w tym pomyśle? Podejście techniczne. Nie skupiamy się tylko na odtwarzaniu utworu, ale też na technice, ułożeniu ręki etc. Jest to paradoksalnie o wiele ważniejsze niż sama umiejętność wykonania takiego, a nie innego utworu. Innymi słowy: im lepsza technika – tym więcej zagrasz. Dotyczy także początkujących. Końcowa faza każdej lekcji polega na ćwiczeniu schematów (później jak sądzę prostych utworów), pokazanych przez nauczyciela. Efekt można łatwo nagrać na ścieżce GarageBand i pochwalić się na przykład babci.

Rzecz druga: finanse. Nie oszukujmy się: 5$ za lekcje to i mało i dużo. Koszt lekcji u prywatnego nauczyciela jest większy, ale lekcje np. u studenta (lub studentki, co dla niektórych nie jest bez znaczenia;)) Akademi Muzycznej mogą nam zostać udzielone za niewiele większą kwotę. Może warto to przekalkulować.

Punkt dla Apple: za zgrabne uderzenie w niszę. Naprawde dużo ludzi chciałoby nauczyć się grać na jakimś instrumencie. Moim zdaniem jednak ścieżka przez nich wytyczona w najlepszym razie prowadzi do nauczyciela z krwi i kości.

Nie zmienią tego nawet lekcje poprowadzone przez znanych muzyków, choć – miedzy nami – ja już dziś zapisuję się na gitarę do Stinga. Nawet pomimo tego, że częściej grywa na basie…