4 rzeczy, których nie ma w nowym iTunes

Jako, że mamy już za sobą premierę iTunes 8.1, która wprowadza drobne usprawnienia (mimo wszystko najbardziej mnie cieszy płynniejsza obsługa mojej biblioteki muzycznej), paradoksalnie chciałbym napisać o tym, czego w iTunes nie ma. Czego nie ma i być może nie będzie. Albo pojawi się w przyszłości. Być może.

1. Muzyka sprzedawana w Apple Lossless, czyli w jakości CD. Możliwości legalnego kupowania w  iTunes Store nie mamy, ale nawet gdybyśmy mieli to nie kupowałbym tam muzyki z prostego powodu – nie ma ona jakości płyty kompaktowej. I nie jest ważne, czy słyszę różnicę. Cena jest podobna, jakość też taka być powinna.

2. Obsługa wielu formatów muzycznych. Mam już prawie całą kolekcję muzyczną skonwertowaną na „przyjazne” makom formaty. Ale to była droga przez mękę. iTunes zyskał by wielu zwolenników po „otworzeniu” go na chociażby format OGG, o MPC nie wspominając. Czy to jest problem dodać obsługę wtyczek? (oczywiście wiem, dlaczego Apple tego nie robi)

3. Subskrypcja na nieograniczone ściąganie muzyki. Na przykład roczna. W rozsądnej cenie. Może być nawet bez nowości… Niemożliwe?

4. Inteligentny system tagowania. Mam nagrania, które nie mają tagów. Nie zawsze byłem tak skrupulatny jak dzisiaj i w związku z tym mam dużo pracy przy opisywaniu nagrań. A gdyby tak istniał w iTunes mechanizm rozpoznający piosenki na podstawie wzorca akustycznego. Technologicznie możliwe. Praktycznie – chyba jednak Apple nam tego nie da…

Marzenia? Myślę, że większość ma szansę na spełnienie. A póki co cieszmy się tym, co mamy.