Pewnie część z Was o tym wie, ale dla mnie nowością jest procedura, którą odnalazłem na stronie Apple Support. W artykule, który ma także polską wersję, opisana jest procedura kalibrowania baterii w przenośnym sprzęcie firmy Apple. Sprowadza się to do poniższej sekwencji czynności:
1. Ładujemy baterię do pełna.
2. Pracujemy (lub nie) co najmniej 2 godziny na w pełni naładowanej baterii, przy podłączonym zasilaczu.
3. Odłączamy zasilacz i pracujemy dalej, aż do całkowitego rozładowania baterii (ignorujemy komunikat o potrzebie podłączenia zasilacza, komputer zasypia).
4. Zostawiamy rozładowany komputer na co najmniej pięć godzin.
5. Ładujemy baterię do pełna.
Powyższy proces podobno usprawnia działanie baterii i okresowo zalecany jest do wykonywania. Moja bateria w MBP ma 217 cykli i jest sprawna w 79%. To podobno nie najgorzej, jak na półtora roku używania sprzętu…
Poniżej zamieszczam obserwację z operacji, którą przeprowadziłem.
***
Kilkanaście godzin później…
Przeprowadziłem powyższy proces. Jestem na etapie ostatecznego ładowania baterii. Ale wynik eksperymentu nie zaskoczył mnie pozytywnie. Z 79% sprawności baterii (teoretycznie) zostało 71%. Czyli działa mi jedynie lekko ponad 2/3 baterii. Z drugiej strony pojemność baterii się nie zmieniła w ciągu ostatnich godzin, tylko komputer różnie to szacuje.
***
Trzy Cztery i pół godziny później…
Bateria ładowała się wyjątkowo długo. A po całkowitym naładowaniu zdziwiłem się po raz kolejny. Coconut battery pokazuje, że jest sprawna w 77%. Dziwne rzeczy. Na tym kończę póki co eksperymenty, ale ten temat wróci, prędzej czy później.
***
Kolejne kilka godzin później…
Wszystko wskazuje na to, że jednak mimo wszystko temat wróci szybciej. Bateria ma dość duży „luz” jeżeli chodzi o pojemność. Chwilowo jednak zajmę się czymś innym…



Leave Your Response