Pewnie, że się da. A w jakiej formie najlepiej sprzedawać muzykę w sieci? Na to pytanie cieżko odpowiedzieć jednoznacznie. Tak czy inaczej – warto się nad tym zastanowić. Poniższy, znaleziony w sieci wykres obrazuje zależność między kanałem dystrybucji muzyki w internecie, a ilością nagrań – która to ilość ostatecznie zapewni nam minimalne zarobki w USA (czyli $1160). Warto zwrócić uwagę na ostatnią kolumnę, gdzie pokazana jest relacja realnych zarobków artysty w stosunku do zarobków wydawcy i kosztów całości. Z wykresu jasno wynika, że najwięcej można zarobić na sprzedarzy tłoczonych własnoręcznie wypalanych płyt. Nie zmienia to faktu, że niegłupim wydaje się korzystanie z wielu kanałów dystrybucji jednocześnie – omawiany wykres pokazuje jedynie teoretyczny model, w którym decydujemy się na jedną formę sprzedarzy.

4 Responses to “Czy da się utrzymać sprzedając muzykę on-line?”
Self-pressed CD to chyba chodzi o płyty wypalane metodą chałupniczą w zależności od zapotrzebowania. Wątpię czy przy takim nakładzie profesjonalna tłocznia i poligrafia są opłacalne.
Self-pressed CD to rzeczywiście wypalane płyty, dzięki. A co do ilości – w ciągu roku takich płyt wychodzi 12 * 143 = 1716. Myślę, że 2000 opłaca się wytłoczyć i mieć z tego zysk…
2000 płyt CD tłoczenie + prosta wkładka w gmrecords (po solidnym targowaniu się, że na szczytny cel, itd) = ponad 5000zł – piechotą nie chodzi. Choć gdyby nam płacili w $ lub €… do soboty!
No pięknie. I sprzedajemy płytę bardzo tanio – za 25 zł za sztukę. Po sprzedaniu 200 sztuk jesteśmy na czysto, cała reszta to zysk…