Chciałem napisać o pewnym serwisie, który odkryłem stosunkowo niedawno: Bandcamp. Nie jest to wbrew pozorom kolejna społecznościówka przeznaczona dla nieznanych zespołów. Serwis zajmuje się rozpowszechnianiem całych płyt, które udostępniają zespoły. W następujący sposób.
Otóż: na konkretnej stronie odsłuchać możemy poszczególne nagrania z udostępnionych płyt. Jeżeli coś nam się spodoba – możemy to ściągnąć. Możemy też ściągnąć cały album. I tu rewelacja: deklarujemy, ile możemy zapłacić za dany album. Mamy w tym pełną dowolność, ale w zależności od kwoty minimalnej ustalonej przez zespół. Zwykle kwota wynosi od 0 do kilku dolarów. A poniżej – wybieramy format pliku. I jest w czym wybierać: domyślne jest mp3 320k, ale jest także mp3 vbr low, vbr high, ACC high i low, OGG Vorbis, FLAC i Apple Lossless. Płacimy (lub nie). Ściągamy przesyłkę z pliku ZIP. I tyle. Proste, nie?
I na końcu pytanie: czemu Apple we własnym sklepie nie sprzedaje muzyki w formacie Apple Lossless?
